CO NOWEGO?
Zapisz się do newslettera

Podaj adres email:

Spotkania grupowe
Rally-o
Obi
Ratownictwo i tropienie
DogWay'e
Sztuczki
Treibball
Inne wydarzenia
Kliknij TUTAJ jeśli nie chcesz już otrzymywać informacji.

SZKOLENIE PSÓW w WARSZAWIE. SKUTECZNE!

 <

Iza i Janka



Foto: Izabela DONIEC. Wszelkie prawa zastrzeżone. Publikacja wyłącznie za zgodą autora. Dziękujemy! :)



Oto Janka - mój pies z odzysku. Naprawdę!

Janka trafiła do Łodzi z radomskiego schroniska w wieku około 6 miesięcy. Przez 3 lata mieszkała z rodziną, która z powodów osobistych nie mogła się nią dłużej zajmować.

Trafiłam na jej ogłoszenie, a przeraźliwy apel „Do końca miesiąca musi znaleźć nowy dom, inaczej wróci do schroniska, w którym sobie nie poradzi!" bardzo chwycił mnie za serce i pomyślałam „Co mi tam! Dorosły odchowany pies, wezmę na dom tymczasowy i zobaczę z czym to się je"... Ja, która od małego marzyłam o psie, o jego szkoleniu, o spacerach... Sama zgotowałam sobie taki los!

Okazało się, że Janka jest bardzo trudnym przypadkiem. Bała się wszystkiego, począwszy od mężczyzn, poprzez dotyk, gości w domu, a skończywszy na psach. Nie była socjalizowana i z tym problemem borykamy się do dzisiaj. Co gorsza, w swoim strachu często kończyła z cudzą nogawką w pysku...

Jest wrażliwym, ale jednocześnie mocnym psem. Skocznym, szybkim, mądrym i bezmyślnym ;) Bardzo długo się u mnie otwierała. Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że prawdziwy, choć nieśmiały kontakt nawiązałyśmy po ok. 9 miesiącach wspólnego życia.

A jak było na początku? Musiałam okiełznać tego dzikusa, nauczyć go chodzenia na smyczy i w obroży (przez całe życie chodziła w kolczatce i jak tylko zakładałam jej coś na szyję, to wiła się jak piskorz), musiałam ją nauczyć życia w nowym miejscu. Tak naprawdę, to obie musiałyśmy nauczyć się wszystkiego od początku.

Nie zliczę dni frustracji, nie chcę pamiętać momentów, kiedy z bezsilności po prostu płakałam...

Zaczęłyśmy od spacerów na długiej lince. Tak - pies nie był wybiegany i tego mu naprawdę brakowało.

A później było nasze pierwsze szkolenie i nauka kontaktu. Pierwsze sztuczki i głupotki, które powoli porządkowały jej świat. Pierwsi psi przyjaciele, pierwsze wycieczki, pierwsze zabawy w wodzie, pierwszy nawiązany przez nią kontakt fizyczny i wdrapanie się na moje kolana. Były też pierwsze spacerki w gigantycznym psim towarzystwie i oswajanie się z innymi psami. Nasze pierwsze wakacje -- wypad na kajaki, w góry i pod namiot. Niezapomniane chwile! A później przez tydzień mieszkał u nas Morris, z którym zakumplowała się bardziej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Były też pierwsze vaulty i pierwsza nieśmiała próba zabawy z Juniorem, jej psim kumplem i nieodwzajemnioną miłością, która trwała raptem kilka sekund i polegała na wspólnym zbiegnięciu z górki ;) Były ponowne napady lęku, które ciągle powracają, ale nie są już tak uciążliwe...

A później było agility! I radość nie tylko na psim pysku :) Było też zapoznanie z frisbee i ciągle ukochane piłki - to zdecydowanie klucz do jankowego skupienia. Był pierwszy nieśmiały kontakt z moim kotem Zorką, a później coraz śmielsze i dłuższe wspólne okupowanie kanapy.

Janka się otwiera! Bardzo powoli... Jednak dziś, po 14 miesiącach wspólnego życia widzę różnicę. Nie mamy na koncie wygranych zawodów... Jeszcze :p Nasza lista "sztuczek" coraz bardziej się wydłuża, co utwierdza mnie w tym, że pies z odzysku też potrafi.

Chciałam psa... I mam. Mam dokładnie to, co sobie wymarzyłam w tak intensywnej postaci, że ciągle nie mogę się otrząsnąć ;) Żyję dla Janki, a ona żyje dla mnie.

Myślałam, że jestem osobą cierpliwą -- nim Janka do mnie trafiła, chyba nie znałam definicji pojęcia „cierpliwość" ;) Ciągle walczymy ze strachami, ciągle walczymy z emocjami. I kontaktem z innymi psami. Jest ciężko! Szczególnie, kiedy ktoś Ci mówi, że pies nadaje się do uśpienia... Ale co się wtedy robi? Ocierasz łzy, pakujesz smaki do kieszeni i idziesz z psem na spacer. I katujesz i męczysz i robisz to, co wam do tej pory wychodziło. A później podnosisz poprzeczkę. I tak ciągle, do skutku!

Wiecie ilu wartościowych ludzi poznałam dzięki Jance? Mnóstwo! I to dzięki nim wierzę, że kiedyś mój pies... MÓJ PIES... No właśnie! Janka z mojego domu tymczasowego przeniosła się do mojego domu stałego ;) I będzie grzała w nim swoje kościste dupsko tak długo jak to tylko będzie możliwe :D







Izabela Doniec





KOMENTARZE :)







« wstecz








Szkolenie Twojego psa

ZADZWOŃ, umów się! WARTO!

Zajęcia dostosowane do Twoich potrzeb i możliwości :)

533 -635-769








Szkolenie psów Warszawa - DOG Line

Szkolenie Twojego psa


ZADZWOŃ, umów się! WARTO!

Zajęcia dostosowane do Twoich potrzeb i możliwości :)

533 -635-769




NASI PARTNERZY

 

Dolna 30


© DOG Line - Szkolenie psów Warszawa. Wszelkie prawa zastrzeżone!
Design i realizacja: BUKHA

Jak wszystkie strony w internecie, używamy CIASTECZEK, które umilają życie ;)
Te nie tuczą, za to przyspieszają ładowanie strony, ale jeśli sobie tego nie życzysz, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki :)

Niniejsza strona internetowa ma charakter wyłącznie informacyjny. Informacje zawarte w niniejszej witrynie nie są prawnie wiążące i nie stanowią oferty handlowej, w tym w rozumieniu art. 66 § 1 Kodeksu cywilnego.

KONTAKT
Aga Żabińska
Warszawa
+48 533 635 769
dogline@tlen.pl